Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

o wakacjach bez zegarka

Koniec semestru był wyjątkowo wyczerpujący. Odliczałam minuty do jego końca i powtarzałam sobie, że potem odpocznę, że będę przez tydzień leżeć i patrzeć w sufit. Semestr się skończył i już miałam się faktycznie rozłożyć i nie wstawać, gdy przyjaciółka spytała się, czy nie chcę wyjechać z nią i jej narzeczonym na kilka dni. Nie trzeba mnie było długo namawiać, szybko się spakowałam i już następnego dnia rano wsiadaliśmy do auta.

Po półtorej godziny drogi byliśmy na miejscu. Zaszyliśmy się w należącym do rodziny M. domu położonym w malutkiej miejscowości niedaleko Walimia w Górach Sowich. Ile razy tam jestem, tyle razy odrywam się zupełnie od ciężkiego szybko mknącego miasta, mam wrażenie, że jestem setki kilometrów od świata, i że to absolutnie wystarcza.
Nasz plan na te dni nie był wymagający - leżeliśmy na kocu w ogrodzie, czytaliśmy książki i wspólnie gotowaliśmy. Wieczorami chodziliśmy na spacery po polach i otaczających wioskę wzgórzach. I naprawdę nic więcej nie było potrzebne. Ba…

Najnowsze posty

o początkach mojej fotograficznej historii